poniedziałek, 08 marca 2010

Niestety nie udało się, nie pokonaliśmy Finlandii, chociaż było blisko... bardzo blisko. Kiedy w piątek Michał Przysięzny miał piłkę meczową przy swoim serwisie w meczu z Nieminnenem, to wydawało się, że go już ma... A potem, kiedy po naszej wygranej było 2:1, wystarczyło dołożyć jeden punkt. Ale to nie takie proste, wierzcie mi, że chłopaki - i Łukasz i Michał - dali z siebie wszystko, a nawet więcej... no i jak często w tenisie bywa zadecydowały niuanse, pojedyncze piłki, jakiś jeden minimalny aut czy... dyskusyjna decyzja sędziów. Ale nie będę poruszał tematu sędziowania podczas spotkania z Finlandią... pozostawię bez komentarza. Chciałbym podziękować całej naszej ekipie i kibicom za super wsparcie. Dzięki! Nie składamy broni, jak nie w tym roku, to w przyszłym powalczymy o Grupę Światową :)

sobota, 06 marca 2010

Cieszymy się ze zwycięstwa, to nie był łatwy mecz. Ale mieliśmy fantastyczny doping! Łukasz Kubot i reszta reprezentacji kierowali dopingiem całej hali. Kibice byli rewelacyjni. W drugim secie wygraliśmy tie -break 7:4, to był bardzo ważny moment dla przebiegu całego meczu. Mimo, że w trzecim secie daliśmy się przełamać i przegraliśmy, to już w czwartym wróicła pewność siebie i Finowie nie mieli już szans. Pełna relacja z meczu tutaj

 

czwartek, 04 marca 2010

Cała drużyna jest już bardzo skoncentrowana. Pierwszy mecz w jutro. Zagrają Michał Przysiężny i Łukasz Kubot. W drużynie Finlandii numerem jeden jest od wielu lat Jarrko Nieminen. Były zawodnik nr.18 w rankingu światowym. Jest nie lada wyzwaniem nie tylko dla singlistów ale dla nas. W tym roku doszedł do półfinału debla w Australian Open, a w singlu do półfinału w Memphis.

Co do Barricede'ów adidasa, to są na pewno lżejsze niż poprzednie wersje tego modelu. Będą przez to prawdopodobnie nieco mniej wytrzymałe ale coś za coś :) Tak naprawdę każde buty na takich twardych nawierzchniach jak np. Australia szybko się ścierają. Więc mając do wyboru niższą wagę buta i większy komfort gry, a jego trwałość wybieram to pierwsze.  Ale wszystko okaże się "w praniu", po kilku tygodniach gry w turniejach.  No i jeszcze są trochę węższe ale to już jest indywidualna sprawa. Generalnie ocena bardzo pozytywna, z resztą Barricade'y to najlepsze buty tenisowe w jakich grałem i nie chodzi tu o krypto- reklamę :) Kto grał kiedyś w którymś z modeli wie o czym mówię.

18:51, frytamatka , Turniej
Link Komentarze (2) »
środa, 03 marca 2010

Już jesteśmy w komplecie, ostatni z drużyny - Łukasz Kubot- doleciał wczoraj. Jako że jest tylko jeden kort, musimy dzielić go z naszymi kolegami z Finlandii. Po 4 godziny dziennie. Nawierzchnia wydaje się dla nas idealna. My z Marcinem liczymy na ten mecz w dwóch wymiarach. Po pierwsze chcemy wygrać bardzo cenny punkt dla Polski ale po drugie liczymy na to, że tutejszy mecz odmieni nasze wyniki w tym sezonie. Często się to zdarza w profesjonalnym tenisie właśnie w rozgrywkach Davis Cup'a. Powodów jest kilka. Presja jest większa, grasz nie tylko dla siebie ale również dla drużyny, kibiców i dla Polski.

Zainteresowanie meczem w kraju jest również o wiele większe niż przeciętnego turnieju ATP. Reasumując, jest wiele czynników które tworzą to widowisko patrząc z punktu widzenia zawodnika więc po dobrym występie znacznie łatwiej jest się przełamać. Ostatnio zdarzyło nam się to po meczu z Wielką Brytanią w zeszłym roku. Po tym spektakularnym zwycięstwie Michał Przysiężny robił wyniki rodem z kosmosu a my zaczęliśmy grać rewelacyjny tenis w końcówce sezonu i wygraliśmy 3-krotnie z parami nr.1 na świecie.

Na twitterze obiecałem, że opiszę nowe Barricady adidasa bo miałem okazję je testować. Tak wyglądają, a jutro parę słów o tym jak się w nich grało.


poniedziałek, 01 marca 2010

Jesteśmy w Sopocie i ciężko trenujemy przed meczem z Finlandią. Liczymy na dobry wynik, bo mamy chyba najsilniejszą ekipę od lat. Postaram się wrzucić jakieś zdjęcia.

 

niedziela, 14 lutego 2010

"Ja w Walentynki nie trenję" - powidział wczoraj Fryta. OK. Nie wiem cio się za tym kryje, ale dzięki temu dostaliśmy dwa razy cięższy trenig od Radka Szymanika wczoraj :) A może to była zemsta Radka za...  zresztą zobaczcie sami za co... Marcin Gawron to udokumentował na blipie :))))

 

niedziela, 24 stycznia 2010

Koniec dla nas Australian Open. Przegraliśmy wygrany mecz... dlaczego...? W trzecim secie było 5:5. Przełamaliśmy ich do zera (!) i wyszliśmy na 6:5. I mój serwis, serwuję na mecz i as. Jest 15:00 i trzy piłki dzielą nas od zwycięstwa. Trudno mi wytłumaczyć to co się potem stało w ciągu kilkudziesięciu sekund. Chyba przez ułamek sekundy pomyśleliśmy o tym, jak idziemy już do szatni po ostatniej zwycięskiej piłce, że już III runda... słabe serwisy, jakiś minimalny aut, przeciwnikom dopisuje szczęście - zdobywają punkt kiedy piłka schodzi po siatce na naszą stronę i koniec gema.

Czasami pytacie nas w mailach, jak zachować się po przegranej piłce, zmarnowanej szansie... i zawsze Wam odpowiadamy zapomnijcie o tym co stało się przed sekundą, gracje dalej i NIGDY nie myślcie już w tym meczu o zepsutej piłce. Staraliśmy się grać dalej na sto procent możliwości, ale gdzieś tam "z tyłu głowy" siedziała ta zmarnowana szansa... Tie break to potwierdził, nie potrafiliśmy podjąć w nim walki.


środa, 20 stycznia 2010

Krótka migawka z treningu.

I tak dla przypomnienia, jest jeszcze szansa na spotkanie z nami 4 lutego w klubie Tuan!

Dostajemy sporo maili z pytaniami gdzie można kupić te kalendarze. Nigdzie nie można, ale będą do zdobycia na naszym blogu, pomyślimy o jakichś konkursach :)

 

23:06, frytamatka , Turniej
Link Komentarze (2) »
wtorek, 19 stycznia 2010

Australian Open rozpoczęło się wczoraj na dobre. Niestety pogoda nie dopisała. Razem z Mariuszem pojechaliśmy o 8 na trening, jednak deszcz i silny wiatr nie pozwolił nam na rozegranie nawet kilku piłek. Trening zaliczyliśmy dopiero koło godziny 17. Pogoda przeszkodziła także w rozegraniu pierwszych rund Wielkiego Szlema, więc większość zawodników przesiedziała cały poniedziałek czekając aż wyjdzie słońce. Niestety nuda także jest wpisana w życie tenisisty. W sobotę odbyło się jak co roku Players Party, jedno z najlepszych w całym tenisowym sezonie. Na tej imprezie zjawili się wszyscy polscy tenisiści, dlatego atmosfera była niesamowita. Zabawa zabawą, jednak praca czeka, więc impreza skończyła się około 12. Wcześnie, ale jednak porządne wyspanie się bierze górę. Dzisiaj jednak nie spałem zbyt długo, ponieważ koło 24 przylecieli moi rodzice i siostra. Postanowili kibicować mi na następnym Wielkim Szlemie i mam nadzieję, że przyniosą mi szczęście. Kto ma mi nie pomóc jak nie rodzina? :) Drugi dzień Australian Open będzie miał już dużo polskich wątków. Gra Agnieszka, Łukasz, dziewczyny Ala Rosolska i Klaudia Jans oraz Ula z Sereną Williams. Dzisiejszy dzień zacznę właśnie od kibicowania na meczu Uli. Serena powiedziała o naszej Polce "twarde ciasteczko". Zobaczymy co powie Ula po meczu. Może nazwie Serenę "łatwy kąsek"? Okaże się jutro.


 

piątek, 15 stycznia 2010

Pierwszy dzień w Melbourne. W powietrzu czuć Wielkiego Szlema, na ulicach billboardy reklamowe, w mediach non-stop reklamy, na mieście sklepy z pamiątkami. Nawet dziś nie daliśmy rady dostać wolnego kortu na głównym obiekcie, tylu zawodników zjechało już na miejsce.

Poza kortami głównymi (Melbourne Park - tam rozgrywany jest turniej) organizatorzy udostępniają do treningu inne kluby takie jak: Scotch College, Albert Park i jeszcze z dwa. Melbourne Park posiada 18 kortów, inne średnio ok.8-10 .wszędzie przemieszczamy się oczywiście autami turniejowymi. aut jest ok.200, kierowców dwa razy więcej.

Dziś po treningach pójdziemy obejrzeć Michała Przysiężnego. Gra ostatni mecz o wejście do turnieju głównego. Będziemy kibicować.

Co do naszej formy to zagraliśmy za mało meczów aby jednoznacznie stwierdzić jak gramy.

W Polsce bardzo zimno teraz więc nie mam prawa narzekać na tutejszy piekarnik...nie narzekam. Jak tylko trochę się ogarnę na miejscu to napiszę coś więcej na tematy pozakulisowe. Jeszcze w klubie nie byłem więc i nowych plotek nie mam, proszę o cierpliwość;). Podeślę też kilka fotek z szatni oraz z obiektu.

pozdrawiam!

10:39, frytamatka , Turniej
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6

Zapraszamy do korytarza deblowego, którym prowadzimy Was na zaplecze wielkiego tenisa. A co możemy napisać o sobie... w sumie wygraliśmy 373 mecze deblowe (stan na 4 sierpnia 2009, godz. 23:32) i licznik bije dalej. I jeszcze będzie długo bił. czytaj więcej o nas»

@ napisz do nas