Blog > Komentarze do wpisu

Znowu przygody na lotnisku (Marcin)

Turniej w New Haven już się dla nas zakończył w pierwszej rundzie. Nie zagraliśmy najlepiej, przylecieliśmy późno z ostatniego turnieju i mieliśmy tylko jeden trening na przygotowanie sie, a warunki tu są trochę inne niż w Cincinnati, szczególnie inne piłki. Szkoda, że tak poszło, ale najważniejsza impreza zaczyna sie w przyszłym tygodniu w Nowym Jorku i to jest dla nas najważniejsze. W ostatnich turniejach 1000 / Masters dwa razy przegraliśmy z późniejszymi zwycięzcami. Przyznam, że szczególnie szkoda nam tego meczu z Nestorem i Zimonjicem, bo mecz był bardzo wyrównany i przegraliśmy w super tiebreaku.

Podróżowałem z  Cincinnati do New Haven z przygodami. Miałem przesiadkę w Philadelphii i wszystko było w porządku do momentu lądowania. Już jak lądowaliśmy chmury były ciemne i mocno padało, ale dopiero chwilę potem jak dotknęliśmy ziemi zaczęła się prawdziwa burza. Błyskawice co chwilę strzelały nad nami a deszcz lał potwornie mocny. I przez to nie mogliśmy podjechać do rękawa by wyjść z samolotu ponieważ z powodu warunków atmosferycznych cała obsługa lotniska miała zakaz pracy. Więc siedzieliśmy tak półtorej godziny w samolocie na płycie, czekając aż zaczną znowu pracować. Mój późniejszy lot miał też oczywiście opóźnienie, więc zdążyłem na niego, ale moje bagaże już nie. Wylądowałem w New Haven tylko z moim komputerem. Ale na szczęście torby się znalazły i na drugi dzień przywieźli mi je do hotelu.

środa, 26 sierpnia 2009, frytamatka

Komentarze
2009/08/26 00:27:02
lepsza burza na płycie niż w powietrzu, i nikt mi nie wmówi, że nie mam racji :)
-
2009/08/26 18:01:37
Panowie co z blogiem na "onecie"? Już nie bedziecie tam pisac?

Zapraszamy do korytarza deblowego, którym prowadzimy Was na zaplecze wielkiego tenisa. A co możemy napisać o sobie... w sumie wygraliśmy 373 mecze deblowe (stan na 4 sierpnia 2009, godz. 23:32) i licznik bije dalej. I jeszcze będzie długo bił. czytaj więcej o nas»

@ napisz do nas